Reklama

Festiwal, jakich mało

2018-04-11 14:49

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 15/2018, str. IV

Piotr Lorenc
Koncert Warszawskiej Orkiestry „Impressione”

Międzynarodowy Festiwal Sosnowieckie Dni Muzyki Znanej i Nieznanej zainaugurowany został w kościele pw. św. Joachima w Sosnowcu. W drugi dzień świąt Zmartwychwstania Pańskiego wystąpiła Warszawska Orkiestra „Impressione” z koncertem patriotycznych przebojów z wielkiego ekranu

W tym roku była to już XVII edycja muzycznej imprezy. Honorowy patronat nad festiwalem sprawował biskup diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak, marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa i prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. – Po dwustuletniej niewoli Polska rodziła się w niezwykle trudnej sytuacji politycznej wewnątrz kraju i poza jego granicami. Trzy, jak różne od siebie zabory, miały stać się jednością gospodarczą i społeczną. I tak właśnie się stało, mimo mnogości partii, partyjek i stronnictw politycznych. Nie obyło się oczywiście bez żarliwych dyskusji czy niekiedy bratobójczego ścierania się Polaków. Ale efekt zjednoczenia i odzyskania wolności smakujemy do dziś. Tegoroczny festiwal ukazuje idylliczny obraz Polski z elementami, które dla każdego Polaka są ważne, piękne i święte. Podczas dzisiejszego wieczoru, a także najbliższych kilku dni będziemy uczestniczyć w wydarzeniach, które łączą, a nie dzielą – wszystko z okazji przypadającej na 2018 rok 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Będziemy mogli posłuchać wspaniałej polskiej muzyki w wykonaniu znakomitych artystów – powiedział podczas koncertu inaugurującego festiwal Michał Góral, jego twórca i organizator.

Pierwszy wykonawca – znany już festiwalowej publiczności z ubiegłych lat – to Warszawska Orkiestra „Impressione”. Orkiestra powstała w grudniu 2014 r. – początkowo w składzie kameralnym. Obecnie występuje jako orkiestra kameralna lub symfoniczna. W jej skład wchodzą muzycy współpracujący również z takimi zespołami jak: Sinfonia Varsovia, Polska Orkiestra Radiowa, Filharmonia Narodowa, Teatr Wielki – Opera Narodowa oraz absolwenci i wyróżniający się studenci Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Z orkiestrą współpracują wybitni artyści, m.in. soliści: Milena Lange – sopran, Adam Zdunikowski – tenor czy Adam Szerszeń – baryton. Koncert poprowadził Sławomir Chrzanowski, który od 1990 r. jest dyrektorem naczelnym i artystycznym Filharmonii Zabrzańskiej. Razem z orkiestrą dał blisko 2000 koncertów na różnych estradach w kraju i za granicą. Współpracuje z większością polskich orkiestr filharmonicznych i kameralnych, a także z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach i Radiową Orkiestrą Symfoniczną w Krakowie.

Druga odsłona festiwalu miała miejsce 5 kwietnia w Sali Widowiskowo-Koncertowej „Muza”. Było to wydarzenie filmowo-muzyczne. Wyświetlony został niemy film z 1929 r. pt. „Mocny człowiek” a zespół „Akurat” zagrał muzykę na żywo do wspomnianego obrazu.

Reklama

6 kwietnia w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sosnowcu zaprezentowana została twórczość Michała Kleofasa Ogińskiego. Katarzyna Wiwer – sopran i Joanna Solecka – klawesyn przedstawiły romanse i utwory sentymentalne kompozytora. Co ciekawe, Katarzyna Wiwer jest również pedagogiem śpiewu, prowadzi zajęcia z emisji głosu, a także warsztaty z chorału gregoriańskiego i muzyki Hildegardy z Bingen. Obecnie jest słuchaczką studiów podyplomowych Monodii Liturgicznej na Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie.

Czwarty festiwalowy koncert odbył się 7 kwietnia w kościele pw. św. Andrzeja Boboli w Sosnowcu. Tym razem muzyczne pieśni przedstawił Zespół Wokalny „Contento Core”. Zespół powstał jesienią 2007 r., skupiając zawodowych muzyków związanych z katowicką Akademią Muzyczną im. Karola Szymanowskiego. Grupa już od ponad 10 lat daje co roku wiele koncertów na Śląsku i poza jego granicami. Muzycy pragną przybliżyć piękno muzyki chóralnej różnych epok – od renesansu po współczesność. Chociaż w repertuarze zespołu odnaleźć można utwory niemalże wszystkich epok, szczególne miejsce od samego początku istnienia „Contento Core” zajmuje muzyka wokalna XVI, XVII i XVIII wieku. Zespół sięga również po muzykę polską religijną tego okresu, co zaowocowało nagraniem jego pierwszej płyty „Księga Psalmów muzyki polskiego baroku”. W 2017 r. ukazała się kolejna płyta zespołu prezentująca pieśni kurpiowskie – w wielogłosowym opracowaniu polskich kompozytorów XX wieku.

Na wieczór kończący XVII edycję Międzynarodowego Festiwalu Sosnowieckie Dni Muzyki Znanej i Nieznanej organizatorzy przygotowali wspaniałe wydarzenie muzyczne. 8 kwietnia w Sali Koncertowej Zespołu Szkół Muzycznych w Sosnowcu wystąpiła Orkiestra Kameralna „Polish Camerata”. Podczas koncertu muzycy zaprezentowali utwory Fryderyka Chopina, Jana Stefaniego i Karola Krupińskiego. „Polish Camerata” powstała w 1990 r. z inicjatywy wybitnego polskiego wiolonczelisty i pedagoga prof. Stanisława Firleja. Zespół składa się z muzyków Filharmonii im. A. Rubinsteina w Łodzi oraz kadry dydaktycznej Akademii Muzycznej im. G. i K. Bacewiczów w Łodzi. Wysoki poziom artystyczny zespołu zapewnił orkiestrze koncerty na prestiżowych festiwalach w kraju i za granicą. Zespół posiada w swoim repertuarze dzieła muzyczne okresu baroku, klasycyzmu, romantyzmu, nie stroniąc także od muzyki współczesnej. Zespół doskonali swe umiejętności w oparciu o współczesną wiedzę muzykologiczną. Od 2001 r. zespołem kieruje Marek Głowacki. „Polish Camerata” jest instytucją kultury, która otrzymała tytuł Zasłużony dla Kultury Polskiej.

Tagi:
festiwal Sosnowiec

Dla intelektu, serca i ducha

2019-03-06 10:19

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 10/2019, str. VIII

Archiwum Organizatorów Kursu Alpha
Uczestnicy jednej z edycji Kursu Alpha w Sosnowcu-Klimontowie

Kurs Alpha organizowany na terenie naszej diecezji to swoiste wyzwanie dla intelektu, serca i ducha. Przed nami kolejny cykl niezapomnianych, klimatycznych spotkań, które zainaugurowane zostały 9 marca br. w sosnowieckich parafiach Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz na Klimontowie. 18 marca br. także w Sosnowcu przy ul. Smutnej 5 startuje Kurs Alpha Student skierowany głównie do młodzieży akademickiej.

Kurs Alpha ma swoje korzenie w Londynie i tworzony był przez kilka lat, na podstawie wyników z tysięcy przeprowadzonych wywiadów czy ankiet. Kiedy po pierwszych kursach w 1992 r. jego forma zaczęła się sprawdzać, szybko zaczął się on rozprzestrzeniać na Europę oraz inne kontynenty. Obecnie kurs jest prowadzony w 167 krajach świata i popierają go wszystkie większe denominacje chrześcijańskie. Kurs jest wspólnym dziełem sosnowieckiej Fundacji „Exodus” i Wspólnot Odnowy w Duchu Świętym naszej diecezji.

Co zawiera nazwa kursu i jak tłumaczą ją organizatorzy? – Otóż każda literka coś symbolizuje I tak: A – Anyone can come – na kurs może przyjść każdy; L – Learning and laughter – nauka i śmiech, czyli wykłady prowadzone w przystępny sposób; P – Pasta – czyli wspólny posiłek; H – Help one another – wzajemna pomoc przez wymianę doświadczeń; A – Ask of anything – można pytać o wszystko, czyli żadne pytanie nie jest złe. Warto zaznaczyć, że każde spotkanie rozpoczynamy od przekąszenia czegoś dobrego – to również czas na poznawanie się i luźne pogaduchy. Następnie wykład, czyli krótka konferencja poruszająca konkretny temat dnia, a potem dyskusja i rozmowy w kilkuosobowych grupach – to przestrzeń dla wymiany opinii i zadawania pytań – zaznaczają stali bywalcy Alphy.

Każde spotkanie podejmuje inny temat dotyczący wiary i daje możliwość dyskusji. Alpha prowadzona jest na całym świecie i każdy jest na niej mile widziany. Prowadzona jest w kawiarniach, kościołach, uczelniach, domach, barach – wszędzie, gdzie jest to tylko możliwe. Każda Alpha jest trochę inna, choć zawsze występują te trzy elementy – posiłek, wykład, dyskusja.

– Jesteśmy grupą przyjaciół zapalonych wizją Alpha. Dlaczego to robimy? Wierzymy, że życie każdego człowieka może być fascynujące, doskonałe, inspirujące. Alpha to pierwsza litera alfabetu. Początek. Dla wielu z nas Alpha okazała się początkiem czegoś wielkiego! Chcemy to doświadczenie nieść dalej! – mówią uczestnicy Kursu Alpha Student.

Udział w spotkaniach, na które składa się dziesięć sesji, jest darmowy. Udział może wziąć każdy, a w szczególności osoby, które pragną zaznajomić się z chrześcijaństwem, nowo nawróceni chrześcijanie oraz ludzie, którzy chcą „odświeżyć” swoją wiarę. W codzienności, wśród natłoku wydarzeń i informacji, wśród pośpiechu i wielu obowiązków – trudno jest usłyszeć głos Boga i z dystansem spojrzeć na własne życie. Stąd propozycja Alphy, z której warto skorzystać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat

2016-11-02 11:42

Wysłuchali: Magdalena Bartoszewicz i Paweł Kęska
Niedziela Ogólnopolska 45/2016, str. 25

Witam, mam na imię Klaudia, mam 23 lata, jestem studentką – studiuję na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, co zawsze było moim marzeniem, bo Kraków jest magicznym miejscem

Paweł Kęska

Choroba

Mama Klaudii: Kiedy Klaudia się urodziła, miała długie włosy. Wszyscy – zarówno ja, jak i mąż, i syn – byliśmy bardzo szczęśliwi. Kiedy miała 3 lata, zachorowała na zapalenie oskrzeli i wtedy zaczęła utykać na jedną nogę. Pani doktor zleciła jej rentgen. Okazało się, że w nodze coś jest, ale nie wiadomo co. Po miesiącu dostaliśmy skierowanie do szpitala na ortopedię. Najpierw trafiliśmy do Sieradza i tam zdiagnozowano u Klaudii ropień Brodiego, następnie trafiliśmy do Łodzi i musiałam się zgodzić na operację tej nogi. Ropy jednak nie było. Klaudii wyczyszczono kość i później lekarz zmienił diagnozę na dysplazję włóknistą kości. Nie znam się na medycynie i wydawało mi się, że lekarz ma rację, ufałam mu. Jednak po jakimś czasie noga zaczęła się wykrzywiać. Klaudia nie stąpała na tej nodze, więc pojechaliśmy do innego szpitala, też w Łodzi, i tam lekarz powiedział, że to nie jest ta choroba, że to co innego. Trafiliśmy następnie do Warszawy, do szpitala, i to już był koszmar – podejrzewali zapalenie kości, gruźlicę kości i wiele innych chorób. Tam Klaudia była leczona przez dłuższy czas. To w sumie 12 lat leczenia ze złymi diagnozami. Klaudia chodziła non stop w butach ortopedycznych. Noga rosła, kość w tej nodze była jakby większa, robiła się jak gąbka.

Zobacz także: Potrzebna proteza dla Klaudii!

Lublin

Był taki moment, że Klaudia bardzo źle się poczuła, dostała gorączki, noga bardzo ją bolała. Pojechaliśmy do szpitala. A tam lekarz powiedział, że nie przyjmie córki na oddział. Pytam: dlaczego, przecież ta noga ją boli, coś się dzieje, ma gorączkę, jest słaba... Odpowiedział, że nie ma miejsc, że trzeba zrobić rezonans, badania, ale u siebie, i że musimy wracać do domu. Byłam tak zrozpaczona, że nie wiedziałam, co mówić. Musiałam być jednak silna, żeby dziecko nie widziało, że matka jest słaba. Trafiliśmy do Otwocka, ale tam lekarz, gdy zobaczył te karty szpitalne i wyniki badań, to się przestraszył i kazał jechać do innego szpitala. Nie wiedziałam, co robić. Poleciłam Klaudii poszukać w Internecie szpitala, gdzie leczą zapalenie kości. Znalazła szpital w Lublinie. Leki już jej nie pomagały, noga coraz bardziej bolała. Zadzwoniłam do Lublina, odebrała sekretarka, bardzo się przejęła sytuacją Klaudii. Miałam zadzwonić do lekarza za 20 minut i to zrobiłam. Lekarz kazał nam przyjechać i obiecał, że wszystko będzie na nas czekało. Mówię do niego, że nie mam skierowania do szpitala, a on, że to nie ma znaczenia, on wszystko załatwi. Pojechałyśmy i rzeczywiście wszystko tam na Klaudię czekało. Byłam w szoku. Lekarz, z którym rozmawiałam, przyszedł i poznał Klaudię. Lekarze zapoznali się z historią całej jej choroby, ze wszystkimi dokumentami, zrobili jej zaraz rezonans magnetyczny, tomograf. Miała robione wlewy – nie wiem, na czym to polegało, ale widziałam, jak fatalnie to znosiła. Nic jej nie pomagało, było coraz gorzej. I wtedy właśnie ordynator zwołał konsylium. Cały czas byłyśmy informowane, co się dzieje. Podczas konsylium lekarze stwierdzili, że to zupełnie inna choroba niż to, co jest wpisane w całej dotychczasowej dokumentacji ze szpitali. Klaudii zrobiono biopsję. Lekarze upewnili się jedynie, że to choroba Recklinghausena, postać kostna. Amputację wykonano 14 stycznia 2009 r. Lekarze przygotowali Klaudię do amputacji i mnie chyba też. Córka mówiła lekarzowi, że chce znać prawdę. Powiedział, że to jest choroba nowotworowa, że amputacja uratuje jej życie. Była bardzo silna, to ona podjęła decyzję o amputacji, a miała wtedy 16 lat.

Kiedy rodzic widzi, jak jego dziecko cierpi, i nie może mu pomóc, to jest chyba najtrudniejsze, żeby w ogóle to przeżyć. Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat. Ale nie mogłam, trzeba było wtedy wszystko dusić w sobie.

Proteza

Klaudia: Obecnie mam protezę, która ma 8 lat, i jak każda rzecz materialna ta proteza po prostu ulega zniszczeniu, zużywa się. Jest posklejana w różnych miejscach, by nadal się trzymała w jednym kawałku. Jestem zmuszona prosić ludzi dobrej woli o pomoc, bo nie stać mnie na sfinansowanie tak drogiej protezy.

W związku z wysokim kosztem protezy często ludzie pytają mnie, dlaczego ona jest taka droga; porównują to do zakupu mieszkania, auta, domu. Jest to dla mnie bardzo niezręczna sytuacja, ciężko mi w ogóle cokolwiek odpowiedzieć. Nie mam wpływu na to, ile kosztuje proteza. Kiedyś jeden mądry człowiek zapytał mnie, czy pytam tych ludzi: Na ile pani czy pan wyceniłby swoją nogę? I wtedy ten człowiek może się zastanowić, że tak naprawdę ta noga jest bezcenna, że dałby dużo więcej pieniędzy za swoją nogę. Myślę, że to jest dobra odpowiedź na to pytanie.

w przyszłości chciałabym założyć rodzinę, mieć męża, dzieci, nie wiem, kiedy to nastąpi. Marzę o zwykłym życiu. Może to jest dziwne, bo ktoś może sobie pomyśleć, że jego życie jest szare, a ktoś inny może o tym marzyć. Tymczasem takie codzienne szare życie kojarzy nam się z życiem bez problemów, bez cierpienia. Właśnie o coś takiego mi chodzi.

* * *

W serwisie: www.pomagam.caritas.pl prowadzimy zbiórkę na protezę dla Klaudii i będziemy ogromnie wdzięczni za każde jej wsparcie: pomagam.caritas.pl/potrzebna-proteza-dla-klaudii/.

Wpłat można dokonywać również na konto: Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526, z dopiskiem: „Krakow_Klaudia 240816”.

Reportaż przygotowany przez Program I Polskiego Radia we współpracy z Caritas został wyemitowany w radiowej Jedynce w audycji „Noc z reportażem” 31 października br.

Audycja „Noc z reportażem” – w każdy ostatni poniedziałek miesiąca po godz. 22.30.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Dec: Święty Józef żył w postawie ofiary

2019-03-21 13:32

ako / Świdnica /KAI

Św. Józef żył w postawie ofiary, był tym, który swoje życie ofiarował Bogu i ludziom. Przyjął Boży plan na życie, rezygnując z własnego. Stał się świadkiem Bożego Narodzenia, żył dla Jezusa i Maryi – piękna postawa daru człowieka dla Pana Boga i drugiej osoby. W ten sposób św. Józef nam pokazał w jaki sposób mamy nas samych składać w ofierze Panu Bogu i ludziom - mówił bp Ignacy Dec.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

W Wałbrzychu w parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP bp Ignacy Dec 19 marca przewodniczył Mszy św. podczas której konsekrował parafialny ołtarz. W homilii pasterz diecezji świdnickiej wskazał, że ołtarz jest znakiem Bożej obecności. - Na ołtarzu uobecniamy ofiarę Pana Jezusa, którą Chrystus poleciał apostołom uobecniać na pamiątkę oddania Jego życia za nas, na odpuszczenie naszych grzechów. Dlatego ołtarz jest najpierw miejscem ofiary, symbolem samego Jezusa. Ołtarz jest miejscem, gdzie składamy Najświętszą Ofiarę, jest też miejscem, z którego przyjmujemy pokarm eucharystyczny, który daje nam moc Ducha św. Dodatkowo ołtarz Chrystusowy jest dla nas źródłem jedności i braterskiej zgody – powiedział pasterz diecezji świdnickiej.

W latach 70-tych w kościele św. Józefa Oblubieńca NMP w Wałbrzychu ustawiono ołtarz posoborowy. W 2012 roku przebudowano prezbiterium, a ołtarz ustawiono w nowym miejscu. Jak dotąd nie ustalono jego pochodzenia. W komentarzu do obrzędów poświęcenia ołtarza wyjaśniono symbolikę stołu eucharystycznego.

- Ołtarz jest stołem uczty paschalnej, przy którym gromadzi się i jednoczy wspólnota chrześcijańska tworząc Jedno Ciało. Przez złożenie Ofiary Chrystusa oraz namaszczenie zostanie poświęcony ten ołtarz na wieczną służbę Bożą, aby na nim składać Ofiarę samego Chrystusa i z niego karmić się Ciałem i Krwią naszego Odkupiciela.

W uroczystości udział wzięli m. in. kapłani z dekanatu Wałbrzych – Południe, siostry zakonne, klerycy WSD w Świdnicy, przedstawiciele władz samorządowych: prezydent miasta, radni Wałbrzycha oraz górnicy.

Kościół pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Wałbrzychu w dzielnicy Sobięcin został wybudowany w na pocz. XX w. techniką muru pruskiego. Organy wykonano w świdnickiej fabryce Schlag und Söhne, jednej z najbardziej znanych w Europie firm organmistrzowskich przełomu XIX i XX w.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem