Reklama

Cuda dzieją się po cichu

Wspólna droga ku Niebu

2018-10-03 08:07

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 40/2018, str. VI

Krzysztof Nowalski
Wierni podczas uroczystej Eucharystii

Wszelkie rocznice i jubileusze skłaniają do zamyśleń, refleksji, podsumowań oraz do wyrażenia wdzięczności Bogu za miniony czas. Jubileusz 35-lecia parafii Nawrócenia św. Pawła Apostoła w Dąbrowie Górniczej kieruje nas do przeżywania radości i do podejmowania nowych wyzwań. Msza św. jubileuszowa miała miejsce 22 września pod przewodnictwem pasterza naszej diecezji bp. Grzegorza Kaszaka. Słowo Boże do zgromadzonych wygłosił ks. Jarosław Pizoń, przełożony Inspektorii wrocławskiej św. Jana Bosko. Jubileusz swoją obecnością ubogacili kapłani posługujący w tej parafii w ciągu minionych 35 lat, a wśród nich m.in. pierwszy salezjański proboszcz, budowniczy parafialnego kościoła, ks. Henryk Maternia

Agnieszka Raczyńska: – Do parafii Nawrócenia św. Pawła Apostoła w Dąbrowie Górniczej przyszedł Ksiądz jako proboszcz 1 sierpnia 2017 r., a więc na rok przed koralowym jubileuszem…

Ks. Tomasz Bejm: – Tak i zupełnie nie miałem wówczas pojęcia o tym, dopiero przeglądając dokumenty, natknąłem się na datę 12 września 1983 r., kiedy to pismem bp. Stefana Bareły zlecono ks. Donatowi Kani, wikariuszowi parafii Matki Bożej Anielskiej, zorganizowanie ośrodka duszpastersko-katechetycznego na Osiedlu Reden. Te wydarzenia zapoczątkowały historię naszej parafii. Pomyślałem, że trzeba uczcić tę rocznicę.

– Jak to wszystko się zaczęło?

– Po powołaniu wikariatu terenowego ustalono, że wszystkie wydarzenia liturgiczne i katechetyczne odbywać się będą w mieszkaniu Państwa Szymbarskich, którzy zgodzili się wynająć część pomieszczeń i zaadaptować je do celów katechetycznych i duszpasterskich. Jak wynika z dokumentów, 17 grudnia 1983 r. odbyła się pierwsza lekcja religii poprowadzona przez ks. Kanię, jednak na pierwszą Eucharystię parafianie czekali nieco dłużej, bo do 1 kwietnia 1984 r. Z entuzjazmem i niesłychanym uporem ks. Donat Kania wraz z parafianami rozpoczęli starania o miejsce na budowę kaplicy i punktu katechetycznego, jednak instytucje nie ułatwiały im tego zadania. Mimo niedogodności związanych z ciasnotą pomieszczeń, zimnem i deszczem podczas nabożeństw na świeżym powietrzu parafianie okazali się wierni swojej wspólnocie, wznieśli nawet zadaszony ołtarz, przy którym zaczęto sprawować Liturgie. I tak dzięki licznym staraniom i podpisom zebranym pod pismem zbiorowym do władz miasta i województwa 4 lipca 1986 r. dąbrowska wspólnota uzyskała zgodę na budowę kościoła. Zanim jednak wzniesiono kościół wszystkie nabożeństwa odbywały się w budynku po dawnym składzie mąki i w garażu, który został zaadaptowany na kaplicę. Parafianie własnymi rękami podjęli się wszelkich prac remontowych.

– Czego jeszcze dopatrzył się Ksiądz w kronikach?

– Kroniki parafialne to prawdziwe skarbnice informacji dla nowego proboszcza, zwłaszcza dla takiego, który przybył w te strony z pogranicza Dolnego Śląska i Wielkopolski i tylko raz otarł się o Dąbrowę Górniczą. A kronika podaje, że pierwszą Mszą św., jaka odbyła się w odrestaurowanym budynku była Pasterka. Kapłani zrobili wiernym niespodziankę, bo kiedy ci zgromadzili się przy polowym ołtarzu, myśląc że czeka ich kolejna Pasterka na zimnie, zauważyli, że miejsce wydaje się zupełnie nieprzygotowane na tę uroczystość. Udali się więc w stronę kaplicy, która już z daleka przywitała ich przyjaznym światłem bijącym z okien. Kaplica została poświęcona 25 stycznia 1987 r.

– Do tej pory jednak wspólnota była jedynie wikariatem terenowym parafii Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, a ks. Kania jej wikariuszem...

– Tak, sytuacja ta zmieniła się 5 kwietnia 1987 r., kiedy bp Stanisław Nowak erygował naszą parafię, nadając jej wezwanie Nawrócenia św. Pawła Apostoła, a ks. Donata Kanię uczynił pierwszym w dziejach proboszczem. W 1995 r. parafia została przekazana księżom ze Zgromadzenia św. Franciszka Salezego – salezjanom. Funkcję proboszcza objął wówczas ks. Henryk Maternia. Wraz z przybyciem ks. Henryka prace przy budowie kościoła ruszyły pełną parą, tak że już 14 września 1999 r. odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego naszej nowej świątyni, której przewodniczył bp Adam Śmigielski SDB. Kościół rósł w oczach, rozpoczęto budowę schodów, wstawianie drzwi i okien, a także wznoszenie dachu. A konsekracji nowej, pięknej świątyni dokonał bp Śmigielski 23 października 2005 r.

– Kościół to jednak nie tylko budowla. Kościół to przede wszystkim ludzie, którzy do niego należą, którzy go tworzą. Wśród nich kapłani…

– A ta parafia w 35-letniej historii miała już kilku proboszczów, wielu wikariuszy, tu narodziły się także nowe powołania do stanu kapłańskiego i zakonnego. Ks. Donat Kania, ks. Jerzy Skotnicki, ks. Henryk Maternia, ks. Ryszard Jeleń, ks. Zbigniew Porębski, ks. Andrzej Iglicki, ks. Grzegorz Solarewicz, ks. Jan Niczypor to moi poprzednicy. Z naszej wspólnoty parafialnej, do szczególnej służby Bogu w kapłaństwie i zakonie zostali powołani i wyświęceni: śp. ks. Dariusz Niedziela, ks. Tomasz Kryczko, ks. Mariusz Dydak, który co prawda w momencie święceń nie należał już do naszej parafii, ale z niej pochodził, ks. Paweł Krawczyk oraz s. Maria Magdalena, karmelitanka bosa.

– Kościół żywych kamieni tworzą wierni, którzy praktykują oraz angażują się w parafialne grupy, organizacje i stowarzyszenia. Jakimi wspólnotami może poszczycić się tutejsza parafia?

– Akcja Katolicka to prężnie działająca wspólnota, która bierze czynny udział w życiu parafii, zajmuje się oprawą liturgii Mszy św., różnych nabożeństw, a także niesie pomoc najuboższym parafianom poprzez organizowanie paczek na Święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc. Na terenie parafii działa od 23 lat. Z kolei Straż Honorowa jest obecna podczas parafialnych uroczystości a swoją obecnością nadaje im jeszcze bardziej podniosły charakter. Żywy Różaniec działa na terenie naszej parafii od momentu jej założenia, wspaniale omadlając naszą wspólnotę różańcową modlitwą. Liturgiczna Służba Ołtarza to chłopcy i młodzieńcy naszej parafii, a od jakiegoś czasu także ich starsi poprzednicy, którzy służąc podczas Mszy św. i nabożeństw, nie tylko pełnią zaszczytne funkcje przy Ołtarzu Pańskim, ale także składają żywe świadectwo swojej wiary przed innymi ludźmi. Oratorium to z kolei wspólnota młodych ludzi działających na terenie parafii, uczestniczących czynnie w jej życiu, pracujących i organizujących czas wolny dzieciom. Młodzież należąca do tej grupy nie tylko aktywnie działa, ale poprzez formacje i bliższe poznanie Boga pragnie razem iść ku Niemu. Oratorium jest nieodłącznie kojarzone ze zgromadzeniami salezjańskimi. Pierwsze oratorium na terenie naszej parafii powstało, kiedy wikariuszem był ks. Tomasz Hawrylewicz. To on właśnie został jego opiekunem. Choć czas biegnie nieubłaganie i ludzie należący do tej wspólnoty zmieniają się, istnieje ona do tej pory pod tą samą nazwą, a jej opiekunem jest ks. Oskar Gaszek. W parafii od samego początku jej istnienia prężnie działały różne chóry, schole i zespoły zajmujące się muzyczną oprawą Eucharystii. Na początku była to schola Słoneczka prowadzona przez p. Alicję Oleksy, ks. Jerzego Małotę i Marcela Magotta. Później, kiedy funkcję wikariusza w naszej parafii pełnił ks. Tadeusz Żmuda, razem z p. Alicją Oleksy założyli scholę Adoramus. Kiedy do parafii przybył w 2006 r. ks. prob. Zbigniew Porębski, założył scholę Don Bosco Zagłębie, funkcjonującą do dziś pod czujnym okiem p. Barbary Kuzoń. Mniej więcej w tym samym czasie z inicjatywy ks. Jerzego Gonty powstał zespół muzyczny Świadectwo. Początkowo była to grupa ludzi ubogacająca swoim śpiewem liturgię, jednak z czasem zespół przerodził się we wspólnotę, która wspólnie wyjeżdżała na różnego rodzaju rekolekcje, organizowała różne wydarzenia na terenie parafii i miała swoją formację. Choć wspólnota po jakimś czasie się rozpadła, zespół muzyczny istnieje do dzisiaj. Wszystkie wymienione zespoły brały udział w licznych festiwalach, odnosząc wiele sukcesów.

– Podczas 35-letnich dziejów parafii miały miejsce wydarzenia, które wierni pamiętają do dzisiaj, a które scaliły i umocniły duchowo tę parafię. Jakie to wydarzenia?

– W 1987 r. rozpoczęła się peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej po rodzinach naszej parafii. W 2012 r. naszą parafię nawiedził obraz Jezusa Miłosiernego wraz z relikwiami św. Jana Pawła II. W czerwcu 2013 r. wierni byli świadkami nawiedzenia parafii przez relikwie założyciela Zgromadzenia Salezjańskiego – św. Jana Bosko. W roku 2017 z okazji 100-lecia objawień fatimskich wśród rodzin parafii peregrynowała figura Matki Bożej Fatimskiej. Przy okazji jubileuszu nie sposób nie wspomnieć o Festiwalach Piosenki Maryjnej, które organizowane były każdego roku w maju, a na które zjeżdżali wykonawcy z całej Polski. Na terenie parafii liczne były również działania skierowane do dzieci i młodzieży, tj. półkolonie w okresach wakacji i ferii lub cotygodniowe zajęcia w Domu Młodzieżowym. Organizacja licznych akademii patriotycznych i religijnych, wieczorów św. Cecylii, koncertów kolęd i pastorałek jest tutaj nieodłączną tradycją.

– Jubileusz to taki szczególny powód, żeby wdzięcznie wspominać minione lata i ludzi, ale nie tylko…

– W dniu jubileuszu dziękujemy za to, co było, ale na tym nie poprzestajemy, patrzymy też w przyszłość, mamy plany, wielkie plany, wśród których niemało nowatorskich pomysłów, póki co będących niespodzianką i tajemnicą dla moich parafian. Ufam, że uda nam się wszystkie wprowadzić w życie i szczęśliwie sfinalizować. Tymczasem trwamy w jubileuszowej radości, dziękujemy Panu Bogu i sobie nawzajem za tę 35-letnią wspólną drogę ku Niebu. A ja wierzę, że dalszą podróż zapisywać będziemy złotymi zgłoskami na Bożą chwałę i ludzki pożytek.

Tagi:
wywiad

Nasze życie składa się z chwil

2018-12-05 11:10

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 49/2018, str. IV-V

Z ks. Jerzym Hajdugą rozmawia Katarzyna Krawcewicz

Rafał Babczyński
Ks. Jerzy Hajduga, kanonik regularny laterański, poeta, od 13 lat kapelan szpitala w Drezdenku, w „Aspektach” prowadzi „Przychodnię wierszy Kapelana”

KATARZYNA KRAWCEWICZ: – Czy do czytania Księdza wierszy trzeba się jakoś przygotować? Czy w ogóle trzeba jakiegoś przygotowania, żeby wejść w świat poezji?

KS. JERZY HAJDUGA CRL: – Nie, nie trzeba się przygotowywać. Ktoś, kto czuje wiersze, łatwo wejdzie w te moje miniatury. Natomiast jeśli ktoś wierszy nie lubi, nie czyta, to raczej też nie podejdzie do moich. Absolutnie nie trzeba mieć specjalnego wykształcenia, żeby brać się za poezję, ale musi być taka nuta w człowieku, która sprawia, że jakoś się tę poezję czuje.
Kiedyś myślałem, że jeśli ktoś ma artystyczną duszę i np. maluje, to wtedy lepiej odbiera również muzykę czy poezję. Ale teraz znam takich malarzy, którzy specjalnie nie czują poezji, po prostu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Tradycje bożonarodzeniowe w Polsce i na świecie

2014-12-22 13:23

oprac. kw (KAI) / Warszawa / KAI

Od wieków chrześcijanie na całym świecie w różnorodny sposób obchodzą święta Bożego Narodzenia. Choinka jest znana niemal wszędzie, choć w Burundi przystraja się bananowca, a w Indiach drzewko mango. Najsłynniejszą kolędę „Cicha noc" przetłumaczono na 175 języków, najpiękniejsze szopki są podobno we Włoszech, a we Francji jada się podczas Wigilii ostrygi.

BOŻENA SZTAJNER

Korzenie tradycji związanych z Bożym Narodzeniem sięgają odległych czasów. Nierzadko zwyczaje te wywodzą się jeszcze z rytuałów pogańskich, na których miejsce wprowadzano później święta chrześcijańskie, nadając im zupełnie nowe znaczenie. Znacząca jest tu data. W wielu kulturach w przeróżny sposób starano się podczas przesilenia zimowego „przywołać” słońce z powrotem na ziemię i sprawić, aby odrodziła się przyroda.

Istotny jest także rys eschatologiczny świąt Bożego Narodzenia. Miejsce zostawiane przy wigilijnym stole przeznaczano dla „przybysza”, czyli dla duchów przodków. W Polsce zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku. Miał on wówczas wymowę patriotyczną – dodatkowe nakrycie symbolicznie zarezerwowane było dla członka rodziny przebywającego na zesłaniu na Syberii.

Boże Narodzenie było także czasem wróżb. Wyjątkowość tego dnia polegała na tym, że jego przebieg miał znaczący wpływ na cały nadchodzący rok. Jedną z polskich tradycji jest kładzenie siana pod wigilijny obrus. Ciągnięto z niego słomki – im dłuższa, tym więcej pomyślności czekało danego człowieka w następnym roku. Jeszcze dzisiaj dość powszechna jest wiara w to, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Podsłuchujący je ludzie dowiadywali się ponoć najczęściej o zbliżającej się śmierci własnej albo kogoś z rodziny.

Chrześcijaństwo od początku swego istnienia nadało tym zwyczajom nowy sens, wytworzyło też swoje obrzędy. Niestety we współczesnej, zeświecczonej kulturze często zapomina się o chrześcijańskich źródłach tego święta.

ŻŁÓBEK

Żłóbek w dzisiejszej postaci zawdzięczamy św. Franciszkowi. Historia tej tradycji jest jednak znaczenie dłuższa i sięga piątego wieku. Wtedy, jak głosi podanie, żłóbek Jezusa przeniesiono z Betlejem do Rzymu i umieszczono w bazylice Matki Bożej Większej. Także Pasterkę w Rzymie odprawiano początkowo tylko w tym kościele.

To we Włoszech zaczęto w uroczystość Bożego Narodzenia wystawiać żłóbki, w których umieszczano figury Świętej Rodziny, aniołów i pasterzy. Do rozpowszechnienia tego zwyczaju przyczynił się św. Franciszek. Z przekazów pozostawionych przez jego biografa – Tomasza z Celano – wiemy, że w wigilijną noc Biedaczyna z Asyżu zgromadził w grocie w miejscowości Greccio okolicznych mieszkańców i braci, by w prosty sposób pokazać im, co to oznacza, że „Bóg stał się człowiekiem i został położony na sianie ". W centrum jaskini leżał wielki głaz, pełniący rolę ołtarza. Przed nim bracia umieścili zwykły kamienny żłób do karmienia bydła, przyniesiony z najbliższego gospodarstwa. W pobliżu, w prowizorycznej zagródce, stało kilka owieczek, a po drugiej stronie wół i osioł. Jak pisał kronikarz, zwierzęta „zaciekawione, wyciągające szyje w stronę żłobu, pochylając się i jakby składając pokłon złożonej w nim figurce przedstawiającej dziecię Jezus". Postaci do szopki wybrano spośród obecnych braci i wiernych. Zapalonymi pochodniami św. Franciszek rozjaśnił niebo, a w lesie ukryli się pasterze, którzy na dane hasło wznosili gromkie okrzyki. Do dziś szopka w Greccio przyciąga corocznie rzesze turystów.

Obecnie najsłynniejsze są szopki toskańskie, sycylijskie i neapolitańskie. W Szwajcarii, w Niemczech i w Austrii modne są żłóbki „grające". W Polsce do najbardziej znanych należą szopki krakowskie, prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej. Powstanie tej tradycji przypisuje się murarzom i cieślom. Nie mając zatrudnienia w zimie, chodzili oni z takimi szopkami-teatrzykami od domu do domu i tak zarabiali na swe utrzymanie. Wzorem architektonicznym był dla nich przede wszystkim kościół Mariacki, ale wykonywano także miniatury Wawelu, Sukiennic i Barbakanu. Od 1937 r. z inicjatywy Jerzego Dobrzyckiego odbywa się konkurs na najpiękniejszą „Szopkę Krakowską”.

Już w średniowieczu wystawiono przy żłóbkach przedstawienia teatralne zwane jasełkami. W Polsce najbardziej znanym utworem tego gatunku jest „Polskie Betlejem" autorstwa Lucjana Rydla.

WIECZERZA WIGILIJNA

Uroczystość Bożego Narodzenia wprowadzono do kalendarza świąt kościelnych w IV wieku. Dwieście lat później ustaliła się tradycja wieczornej kolacji, zwanej wigilią. Wieczerza wigilijna jest niewątpliwie echem starochrześcijańskiej tradycji wspólnego spożywania posiłku, zwanego z grecka agape, będącego symbolem braterstwa i miłości między ludźmi. Gdy w drugiej połowie IV w. Synod w Laodycei zabronił biesiadowania w świątyniach, zwyczaj ten przeniósł się do domów wiernych. W Polsce Wigilię zaczęto obchodzić wkrótce po przyjęciu chrześcijaństwa, choć na dobre przyjęła się dopiero w XVIII w.

Wigilia (łac. czuwanie) – pierwotnie oznaczała straż nocną i oczekiwanie. W słowniku kościelnym nazywa się tak dzień poprzedzający większe święto. Dawniej w każdą wigilię obowiązywał post. Do stołu wigilijnego siadano, gdy zabłysła pierwsza gwiazda. Miała ona przypominać Gwiazdę Betlejemską prowadzącą pasterzy i magów do Betlejem.

Na wschodzie Polski i na Ukrainie pierwszą potrawą jest kutia – pszenica lub jęczmień zaprawiana miodem, migdałami i śliwkami. Po modlitwie i czytaniu Pisma Świętego następuje podzielenie się opłatkiem, który jest symbolem Eucharystii.

W północnej Anglii jeszcze do połowy XX wieku podawano w Wigilię „mugga”, czyli owsiankę z miodem. Zwyczaj ten pochodził jeszcze z czasów Wikingów. W Szkocji tradycyjnie spożywa się „Athol Brose” – owsiankę z whisky.

W Walii tradycją jest Calennig – jabłko, ustawione na trójnogu z patyczków, naszpikowane migdałami, goździkami i innymi przyprawami oraz przybrane zielenią. Chodzące po kolędzie dzieci ofiarowują je w zamian za małe datki.

W Norwegii podczas Wigilii podaje się żeberka świni i gotowane mięso owcze lub specjalne danie przygotowane z solonej i gotowanej ryby, która wcześniej leżała w ługu sodowym przez 2-3 dni. Potrawę tę, podawaną z boczkiem, nazywa się Lutefisk.

W Szwecji tradycyjna uczta wigilijna składa się z rozmoczonej suszonej ryby, galarety, wieprzowej głowizny i chleba. We Włoszech podaje się ravioli z mięsnym farszem i ciasto drożdżowe z korzeniami. W Danii je się słodki ryż z cynamonem i pieczoną gęś z jabłkami.

Peruwiańskim przysmakiem podczas świąt Bożego Narodzenia są świnki morskie. Mięso tych zwierząt ma niewiele tłuszczu i jest tanie, dlatego może być świetną alternatywą dla wieprzowiny. Tradycja jedzenia świnki morskiej jest bardzo silna w andyjskich krajach. Na dowód tego, w katedrze w dawnej stolicy imperium Inków – Cusco, na obrazie przedstawiającym ostatnią wieczerzę, Chrystus i jego uczniowie jedzą właśnie świnkę morską.

Tradycyjnie w całej Ameryce Łacińskiej na Wigilię nie może zabraknąć kakao z mlekiem i babki z rodzynkami, zwanej „panetón" (od słowa „pan”, które oznacza chleb). Jest to zwyczaj pochodzący z Włoch, ale rozpowszechniony w wielu krajach. Ostatnio coraz popularniejszy staje się też szampan, którym jest musująca „sidra", czyli wino z jabłek.

PASTERKA

Pasterka jest pamiątką z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa nocne należały do stałej praktyki Kościoła. Pierwsze Msze św. o północy 24 grudnia sprawowano w Betlejem. W Rzymie zwyczaj ten znany był już za czasów papieża Grzegorza I Wielkiego, pasterkę odprawiano przy żłóbku Chrystusa w bazylice Matki Bożej Większej. Charakter tej liturgii tłumaczą pierwsze słowa invitatorium, wprowadzenia do Mszy: „Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon".

CHOINKA

Zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów pogańskich, rozpowszechniony był wśród ludów germańskich. Wierzono, że szpilki jodłowe chronią przed złymi duchami, piorunem i chorobami. W czasie przesilenia zimowego zawieszano u sufitu mieszkań jemiołę, jodłę, świerk lub sosenkę jako symbol zwycięstwa życia nad śmiercią. Kościół chętnie ten zwyczaj przejął. Choinka stawiana była na znak narodzin Jezusa Chrystusa – rajskiego drzewka dla ludzkości.

Starożytni Rzymianie ozdabiali swoje domy wiecznie zielonymi roślinami, np. jemiołą, bluszczem, laurem, kiedy przygotowywali się do obchodów przypadających w dniach 17-24 grudnia święta boga urodzaju, Saturna. Odbywały się wtedy procesje ze światłem i obdarowywano się prezentami.

Najstarsze pisemne świadectwo o ozdobionym na Boże Narodzenie drzewku pochodzi z 1419 r. Wtedy to niemieccy piekarze z Fryburga ustawili choinkę w szpitalu Świętego Ducha, przybierając ją owocami, opłatkami, piernikami, orzechami i papierowymi ozdobami. Od XVI w. zwyczaj ten rozpowszechnił się wśród cechów i stowarzyszeń w miastach, a także w domach starców i szpitalach.

Do Polski zwyczaj stawiania choinek w domach przeniósł się z Niemiec w XVIII w. Jednak już znacznie wcześnie w naszym kraju przybierano dom na wigilię Bożego Narodzenia. W izbie zawieszano podłaźniczkę i sad oraz ustawiano snopy zboża.

Podłaźniczka jest to choinka z uciętym wierzchołkiem, przybrana jabłkami i orzechami i zawieszana nad drzwiami sieni. W domu stawiano ją w kącie centralnego pomieszczania, tzw. czarnej izby. Była symbolem życiodajnej siły słońca, stanowiła ochronę gospodarstwa od złych mocy i uroków.

Zwyczaj choinkowy rozpowszechniony jest niemal na całym świecie. W święta Bożego Narodzenia umieszcza się choinki w kościołach i domach, na placach i w wystawowych oknach. Najdroższą choinkę wystawiła pewna firma jubilerska w Tokio, w 1975 r. Oceniono ją na blisko trzy miliony dolarów. Najwyższa choinka stanęła przed wiedeńskim ratuszem w tym samym roku, a liczyła 30 metrów.

W Burundi tradycyjną bożonarodzeniową choinkę zastępują bananowce. Znaleźć je można w każdej szopce w tym kraju. Zgodnie z lokalną tradycją symbolizują one szacunek, z jakim witany jest rodzący się Jezus. Banan jest w Burundi symbolem przywitania gościa, dlatego nawet gdy prezydent kraju udaje się z wizytą do jakiegoś miasta, to trasę jego przejazdu dekoruje się młodymi bananami.

W Indiach w roli choinek występują drzewka mango. Tak samo przybiera się je ozdobami i słodkościami.

KOLĘDY

W dorobku kulturalnym i folklorystycznym Polska jest jednym z krajów, które mają najwięcej kolęd. Nasza tradycja zna ich blisko 500.

Najbardziej znaną, choć nieznanego autorstwa, jest „Cicha noc" śpiewana w 175 językach, w najodleglejszych zakątkach świata. Po raz pierwszy kolędę tę wykonano z akompaniamentem gitary podczas pasterki w 1818 r. w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga. W następnych latach śpiewano ją na dworze cesarza Franciszka Józefa. Zarejestrowano już ponad tysiąc wersji tej kolędy.

W Polsce z kolędowaniem łączy się zwyczaj przebierańców. Pierwotnie, już od XVI w. Polsce żacy, dziś chłopcy przebierają się za Heroda, trzech króli, śmierć, pasterzy, turonia. Śpiewają kolędy, niosą szopkę lub gwiazdę. W czasie od Bożego Narodzenia do uroczystości Objawienia Pańskiego obchodzą domy i zbierają dary.

ŻYCZENIA I PODARKI

Łącznie w całym świecie liczba wysyłanych kartek bożonarodzeniowych sięga kilku miliardów. W krajach anglosaskich jest to zwyczaj tak popularny, że na jedną osobę przypada średnio kilkanaście świątecznych kart. Istnieją całe firmy wydawnicze specjalizujące się w tej dziedzinie.

W USA dzieci telefonują do św. Mikołaja, a ten zjeżdża tam na spadochronie, bądź przyjeżdża na saniach. Warto zauważyć, że jego współczesny wizerunek – gromko śmiejącego się brodacza w czerwonym kaftanie wymyśliła Coca-Cola. Koncern ten użył w swojej reklamie postaci św. Mikołaja po raz pierwszy w 1930 r.

W Anglii dzieci stawiają w przedsionku swoich pokoi buty lub pończochy, a św. Mikołaj napełnia je w nocy łakociami. W Holandii przyjeżdża na białym koniu, a dzieci piszą do niego listy. Ma w różnych krajach różne nazwy: Santa Claus, Pan Heilige Christ, Befana, Dziadek Mróz.

Prezenty we Francji przynoszą, w zależności od regionu i rodzinnych tradycji, Aniołek, Dzieciątko Jezus lub, najpopularniejszy i najbardziej podobny do św. Mikołaja, „Pere Noël”. Pozostawia on, niezauważony, podarki w świąteczny poranek 25 grudnia. Wieczorem 24 grudnia należy zostawić pod choinką parę własnych butów, aby Pere Noël wiedział, gdzie położyć nasz prezent.

BOŻE NARODZENIE W EUROPIE ZACHODNIEJ

Święta Bożego Narodzenia w Wielkiej Brytanii już dawno zatraciły swój religijny charakter i stały się po prostu dniami wolnymi od pracy, kiedy to można najeść się do syta, odebrać prezenty, odwiedzić rodzinę i znajomych i nacieszyć oko świątecznymi ozdobami.

O godzinie 15.00 cały kraj zamiera przed telewizorami, gdyż o tej porze królowa wygłasza doroczne, dziesięciominutowe przemówienie do swoich poddanych. Słuchają go obowiązkowo wszyscy – nawet antymonarchiści. Pod koniec obiadu pociąga się tzw. crackersy, czyli ładnie opakowane tubki tekturowe, w których znajduje się kapiszon, wybuchający przy rozrywaniu papieru, a także drobne bibeloty i żarty (na ogół kompletnie niezrozumiałe dla cudzoziemców) zapisane na kawałku papieru. Mężczyźni po obiedzie często wymykają się do lokalnego pubu, a żony sprzątają i zmywają stosy naczyń.

Występuje tam zwyczaj całowania się pod jemiołą, praktykuje się go szczególnie na biurowych, przedświątecznych „parties”, odbywających się bądź to w biurach, bądź też w wynajętych salach pubowych. Tradycyjne też bogato dekoruje się ulice, sklepy i domy prywatne.

W Irlandii nadal jeszcze utrzymuje się w Wigilię starodawny zwyczaj stawiania w oknie zapalonej świecy, mającej wskazywać drogę obcemu wędrowcowi i gotowość przyjęcia go pod dach, tak jakby się przyjmowało Świętą Rodzinę. Na wsiach przed świętami myje się domy i budynki gospodarskie oraz bieli je wapnem na cześć nadchodzącego Chrystusa.

We Francji Boże Narodzenie obchodzi się przede wszystkim jako święto rodzinne, które niestety wiele straciło ze swego religijnego charakteru. Można to zrozumieć w kraju, w którym stale praktykuje zaledwie 8 proc. z 70 proc. jego mieszkańców, deklarujących się jako katolicy. W dni ważnych świąt kościelnych notuje się jednak znacznie wyższy, dochodzący do blisko 30 proc., napływ ludzi do kościołów. Drugi dzień świąt jest normalnym dniem roboczym.

We Francji na świateczny stół podaje się ostrygi, kaszankę i pieczonego indyka. W zachodniej Europie coraz częściej, szczególnie w dużych miastach, na świąteczny obiad wychodzi się cała rodziną do dobrej restauracji.

Tradycyjne francuskie desery to „buche de Noël” – bożonarodzeniowe polano i „mendiants” – żebracy. Pierwsza z tych potraw to rolada z kremem lub lodami, imitująca grubą gałąź – polano, które niegdyś wkładano do kominka, by ogrzało dom po powrocie rodziny z pasterki. Ciasto polewa się czekoladą i ozdabia motywami „leśnymi”. Mendiants, znane głównie na południu kraju, to kruche okrągłe ciasteczka, bogato ozdobione bakaliami, które oznaczać mają brązowe kolory habitów zakonów żebraczych.

Niewątpliwie do najważniejszych atrakcji świątecznego stołu należą też czekoladki. W wielu domach robi się jeszcze okrągłe miękkie czekoladki, ale na ogół są one kupowane. Paczuszka eleganckich czekoladek z renomowanej cukierni stanowić może doskonały prezent pod francuską choinkę.

Francuzi zwracają też ogromną uwagę na wina, które towarzyszą świątecznym potrawom, a szampan (w najgorszym wypadku dobre wino musujące) jest nieodłącznym elementem świątecznego posiłku.

W Wielkiej Brytanii w dzień Bożego Narodzenia obowiązkowo na stole pojawia się indyk, z farszem (ale podawanym osobno) z bułki tartej i przypraw oraz brukselka. Na deser pudding na gorąco, czyli gotowana na parze masa z suszonych owoców, bułki tartej i łoju, podawany z gęstymi sosami na bazie brandy lub rumu, podaje się ponadto „mince pies”, czyli ciastka nadziewane suszonymi owocami i czekoladową roladę albo tort z twardym jak kamień lukrem. Wieczorem je się na ogół zimną wędlinę, przede wszystkim szynkę.

Francja nie zna opłatka i zwyczaju dzielenia się nim, a jego rolę w instytucjach spełniają spotkania z okazji tradycji „migdałowego króla”. Organizuje się je od Trzech Króli w praktyce przez cały styczeń wokół okrągłego ciasta drożdżowego bądź francuskiego z migdałowym nadzieniem. Są one okazją do składania życzeń współpracownikom, wyborcom, klientom itp. Podobnie, kartki z życzeniami (raczej noworocznymi niż świątecznymi) wysyłane są z reguły dopiero po Nowym Roku i przychodzą przez cały styczeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Konsultorzy Rady Prawnej KEP: sprawę ks. Jankowskiego można wyjaśniać nie czekając na wpłynięcie zgłoszeń

2018-12-13 17:47

maj / Warszawa (KAI)

Nie jest potrzebne formalne zgłoszenie oskarżenia wobec ks. Jankowskiego do archidiecezji gdańskiej. Wystarczającym powodem rozpoczęcia procedury wyjaśniania tej sprawy przez kurię może być publiczny wymiar formułowanych przeciw księdzu zarzutów – twierdzą konsultorzy Rady Prawnej KEP, ks dr hab. Piotr Majer wykładowca UP JPII w Krakowie i ks. dr Jan Słowiński z UAM w Poznaniu. Eksperci zaznaczają, że obroną dobrego imienia Kościoła w tej sytuacji jest aktywne poszukiwanie prawdy.

Episkopat.pl

Konsultorzy Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski zgodnie podkreślają, że z uwagi na fakt, iż zarzuty kierowane są przeciwko zmarłemu, nie wydaje się być zasadne prowadzenie dochodzenia kanonicznego w tej sprawie. W świetle 8 pkt. „Wytycznych” sformułowanych przez KEP może być natomiast potrzebne jej wyjaśnienie.

- Kościół powinien zawsze stawać po stronie prawdy. O popełnienie poważnych nadużyć oskarżany jest duchowny, w tym przypadku osoba bardzo znana – mówi ks. Słowiński. Poznanie prawdy pozwoliłoby Kościołowi odpowiednie odniesienie się do stawianych zmarłemu kapłanowi zarzutów - zaznacza prawnik.

Zarówno ks. Majer jak i ks. Słowiński są zdania, że archidiecezja gdańska, której sprawa dotyczy, nie musi czekać na zgłoszenie się do kurii osób wnoszących jakieś oskarżenia. – Nie jest zasadniczo konieczne, by jakieś osoby zgłaszały się z oskarżeniem do biskupa, gdyż w omawianym przypadku nie ma przeciw komu takiego oskarżenia wnosić: osoba wobec której formułowane są zarzuty nie żyje i prawdziwe dochodzenie kanoniczne nie może być prowadzone – wyjaśnia ks. Słowiński.

- Jeśli sprawa jest publicznie znana i niepokoi wiernych, to dla rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego nie jest potrzebne formalne zgłoszenie i doniesienie – zaznacza ks. Majer. Eksperci podkreślają, że nie ma znaczenia z jakiego źródła biskup „otrzymał wiadomość, przynajmniej prawdopodobną” (por. pkt. 12 „Wytycznych”) o zarzutach wobec zmarłego kapłana. Przypominają, że w dawnym Kodeksie Prawa Kanonicznego istniało pojęcie „ex rumore et publica fama”, czyli „z pogłosek i publicznego rozgłosu”, które wskazywało na zasadność podjęcia stosownych wyjaśnień.

W jaki sposób to wyjaśnienie miałoby praktycznie przebiegać? – Tu nie ma żadnej regulacji. Moim zdaniem należałoby stosować analogicznie przepisy o dochodzeniu kanonicznym, powierzyć tę sprawę albo jednemu kapłanowi albo komisji i działać zdobywając wiedzę przy użyciu wszystkich zdatnych do tego środków, m.in. docierając do świadków i zbierając ich zeznania, jak to się robi normalnie w dochodzeniu kanonicznym – zaznacza ks. Majer.

Ks. prałat Henryk Jankowski (1936 – 2010) był wieloletnim proboszczem parafii św. Brygidy w Gdańsku, kapelanem „Solidarności”, blisko związanym z opozycją antykomunistyczną w PRL. W 2012 r. w Gdańsku odsłonięty został jego pomnik, wzniesiony z inicjatywy społecznej.

Na początku grudnia br. w „Dużym Formacie”, dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazał się artykuł „Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?”. Opisuje on relacje dotyczące rzekomego wykorzystywania seksualnego nieletnich przez ks. Jankowskiego. Przypomina też sprawę postępowania karnego prowadzonego w związku z oskarżeniami na tym tle przeciw ks. Jankowskiemu w 2004 r., które zostało wówczas umorzone.

Sformułowane w tekście oskarżenia głęboko bulwersują społeczeństwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem